Thomas Raggi to gitarzysta, który w Måneskin robi znacznie więcej niż tylko dopisuje solówki. To właśnie jego gra spina rockową energię zespołu, nadaje riffom ciężar i pozwala piosenkom brzmieć jednocześnie surowo i chwytliwie. Poniżej rozbieram ten temat na konkrety: kim jest, jak gra, co zbudowało jego pozycję i dlaczego w 2026 roku wciąż warto go śledzić.
Najważniejsze fakty o gitarzyście Måneskin
- Raggi odpowiada za gitarowy kręgosłup brzmienia Måneskin i często musi wypełniać cały utwór jednym instrumentem.
- Jego styl łączy klasyczny rock, mocny riff i wyraźne poczucie melodii.
- Wśród najczęściej wskazywanych inspiracji przewijają się Slash, Jimmy Page i John Frusciante.
- Największy rozgłos przyniosły zespołowi sukcesy w 2021 roku, a później globalne trasy i mocne koncertowe przebicie.
- W 2026 roku uwagę przyciąga też jego solowy materiał, który pokazuje bardziej osobistą, gitarocentryczną stronę tego muzyka.
Kim jest gitarzysta Måneskin i jaką rolę pełni w zespole
Måneskin wyrósł z rzymskiej sceny i od początku opierał się na prostym, ale skutecznym układzie: wokal, bas, perkusja i jedna gitara. W takim składzie nie ma miejsca na przypadkowe granie tła. Gitara musi jednocześnie prowadzić utwór, podbijać refren i zostawiać przestrzeń wokalowi, czyli działać w warstwie aranżacyjnej, a nie tylko popisowej.
U Raggiego to działa, bo nie próbuje wpychać w każdy numer wszystkiego naraz. Czasem wystarczy krótki riff, czasem kilka dobrze ustawionych akordów, a czasem jedna solówka, która podnosi napięcie bez rozbijania piosenki. Ja właśnie za to cenię jego podejście najbardziej: gra nie po to, żeby udowadniać technikę, tylko żeby utwór nabrał charakteru. To ważne rozróżnienie, bo w rocku zbyt często myli się wirtuozerię z dobrym songwritingiem.
W praktyce oznacza to gitarzystę, który rozumie, kiedy wejść mocniej, a kiedy odpuścić. Dzięki temu Måneskin nie brzmi jak zespół, w którym instrumenty konkurują o uwagę, tylko jak całość oparta na czytelnej energii. I właśnie z tego wynika jego siła, bo jeśli wiesz, jak brzmi fundament, dużo łatwiej zrozumieć resztę historii.

Jak brzmi jego gitara i dlaczego od razu przyciąga uwagę
Gdy słucham partii Raggiego, słyszę przede wszystkim trzy rzeczy: napięcie, prostotę i świadomie budowaną agresję. To nie jest granie „na wszystko”, tylko granie z wyczuciem. Riffy są zwarte, solówki zwykle krótkie, a całość ma w sobie coś z klasycznego rocka, ale bez muzealnego pyłu. To brzmi świeżo właśnie dlatego, że nie udaje, iż powstało pół wieku temu.
Jego styl często porównuje się do gitarzystów, którzy łączą rytm i lead w jednym oddechu. W praktyce daje to efekt bardzo użyteczny na scenie: gitara nie jest tylko ozdobą, ale nośnikiem energii utworu. Gdy zespół gra na żywo, ten model działa jeszcze lepiej, bo publiczność od razu czuje, gdzie jest puls piosenki.
| Cecha gry | Jak to słychać | Dlaczego działa |
|---|---|---|
| Riffy | Krótkie, ostre, łatwe do zapamiętania | Od razu budują tożsamość utworu |
| Dynamika | Przejścia między brudem a czystszym brzmieniem | Dodają napięcia bez przesady |
| Solówki | Krótki, melodyjny komentarz zamiast długiego popisu | Nie zabijają refrenu i zostają w pamięci |
| Feeling | Wyraźny atak i dużo rockowej swobody | Brzmi naturalnie na festiwalu i w dużej hali |
Ja widzę w tym dojrzałość, której wielu młodym gitarzystom brakuje. Łatwo jest grać dużo, trudniej jest grać tak, żeby każdy dźwięk był potrzebny. Właśnie dlatego jego partie nie giną w miksie, nawet jeśli utwór ma mocny wokal i ciężki rytm. To prowadzi nas do pytania, skąd w ogóle wzięła się ta pozycja w branży.
Od rzymskich prób do globalnej sceny
Najkrótsza odpowiedź brzmi: z konsekwencji i dobrego wyczucia momentu. Raggi wszedł do zespołu, który od początku miał ambicję wyjść poza lokalny obieg, ale dopiero kolejne kroki zamieniły tę ambicję w realną markę. W praktyce najważniejsze były nie pojedyncze fajerwerki, tylko seria ruchów, które budowały zaufanie do zespołu jako rockowej siły z prawdziwego zdarzenia.
Najważniejsze momenty łatwo ułożyć w prostą oś:
| Etap | Co się wydarzyło | Znaczenie dla Raggiego |
|---|---|---|
| Rzym i początek zespołu | Formowanie składu i pierwsze wspólne granie | Ustalenie roli jedynego gitarzysty i stylu opierającego się na jednym mocnym brzmieniu |
| 2021 | Przełom po zwycięstwach we Włoszech i w Europie | Gitara zespołu zaczęła być rozpoznawalna poza sceną alternatywną |
| Okres tras i dużych koncertów | Wejście na międzynarodowe sceny i festiwale | Potwierdzenie, że jego granie działa także w dużej, otwartej przestrzeni |
| Współpraca z gitarowymi ikonami | Kontakt z Tomem Morello i innymi mocnymi nazwiskami rocka | Wzmocnienie wizerunku muzyka, który potrafi rozmawiać z klasyką gatunku na równych prawach |
Właśnie ten etap jest dla mnie najciekawszy, bo pokazuje, że Raggi nie jest produktem jednego hitu. To raczej gitarzysta, który krok po kroku budował wiarygodność na scenie, a potem zaczął ją przekładać na coraz szerszy zasięg. I kiedy taka ścieżka się domyka, naturalnie pojawia się pytanie o to, co robi poza głównym zespołem.
Solowy projekt pokazuje, że to nie tylko człowiek od riffów
W 2026 roku uwagę przyciąga przede wszystkim jego solowy materiał, bo pokazuje coś ważnego: Raggi nie chce zostać zamknięty w roli „tego gitarzysty z Måneskin”. Debiutancki album solowy jest zbudowany wokół gitary jeszcze mocniej niż repertuar zespołu i pozwala mu sprawdzić własny język bez konieczności dostosowywania się do pełnego mechanizmu grupy.
To ważne także dlatego, że taki ruch zwykle odsłania prawdziwe priorytety muzyka. Jeśli ktoś w solowym projekcie stawia na efektowne sztuczki, łatwo się zorientować, że chce tylko świecić własnym nazwiskiem. Tutaj chodzi o coś innego: o brzmienie, o groove i o to, żeby gitara była centrum opowieści. W praktyce daje to trzy rzeczy:
- bardziej osobisty podpis brzmieniowy,
- mocniej wyeksponowaną rolę aranżacji,
- szerszy kontakt z klasycznym rockiem, ale bez kalkowania cudzych patentów.
Co istotne, taki solowy krok nie kasuje tożsamości zespołu. On raczej ją poszerza, bo pokazuje, że gitarzysta ma własne ambicje, własne odniesienia i własny sposób myślenia o rocku. Dla słuchacza to dobra wiadomość: zyskuje się nie tylko dodatkowy materiał, ale też lepsze zrozumienie, skąd bierze się siła całego składu. A to już prowadzi do szerszego spojrzenia na jego miejsce we współczesnej muzyce gitarowej.
Dlaczego jego nazwisko zostaje ważne także poza Måneskin
Najciekawsze w Ragim jest to, że nie próbuje udowadniać, iż rock potrzebuje skomplikowanych sztuczek, żeby być żywy. On pokazuje coś prostszego i chyba trudniejszego zarazem: dobry riff, dobry feeling i sensownie ustawiona energia nadal mogą nieść cały zespół. W czasach, gdy dużo gitarowych projektów przegrywa z przeładowaniem albo zbytnią muzealnością, taka postawa brzmi odświeżająco.
Jeśli patrzę na niego z perspektywy słuchacza festiwalowego, widzę muzyka, który rozumie scenę większą niż klub. Jego granie jest bezpośrednie, czytelne i mocno fizyczne, więc świetnie działa tam, gdzie publiczność chce poczuć uderzenie, a nie tylko docenić technikę. I właśnie dlatego nazwisko Raggi warto zapamiętać nie tylko jako element składu popularnego zespołu, ale jako znak rozpoznawczy nowego, bardzo konkretnego podejścia do rockowej gitary.
