Dżem to zespół, którego historię da się opisać przez wokale niemal równie dobrze, jak przez riffy. Każdy kolejny głos zmieniał sposób, w jaki brzmiały stare piosenki i jak odbierano nowe, dlatego warto uporządkować tę linię od Ryszarda Riedla po Sebastiana Riedla. W tym tekście pokazuję, kto śpiewał w Dżemie, co wniósł do zespołu i od których nagrań najlepiej zacząć, jeśli chcesz naprawdę zrozumieć tę markę.
Najkrócej: Dżem zmieniał wokalistów, ale nie zgubił bluesowego rdzenia
- Od 6 kwietnia 2024 głosem zespołu jest Sebastian Riedel.
- Ryszard Riedel pozostaje najważniejszym punktem odniesienia dla całej historii Dżemu.
- Jacek Dewódzki wypełnił trudny okres po śmierci Riedla i poprowadził zespół w twardszą stronę rocka.
- Maciej Balcar dał Dżemowi najdłuższy stabilny rozdział po Riedlu i nagrał z nim dwa albumy studyjne.
- Najlepiej słuchać Dżemu epokami, bo wtedy wyraźnie słychać, jak zmieniał się charakter zespołu.
Kto śpiewa dziś w Dżemie i dlaczego ta zmiana była tak ważna
Patrzę na tę zmianę przede wszystkim jako na moment porządkujący historię zespołu. Jak podaje oficjalna strona Dżemu, od 6 kwietnia 2024 roku do grupy dołączył Sebastian Riedel, a więc muzyk, który dziś prowadzi koncerty i niesie ze sobą nie tylko własny styl, ale też bardzo mocne skojarzenie z nazwiskiem ojca. To nie jest proste kopiowanie przeszłości; w praktyce oznacza raczej inne frazowanie, inną barwę i nowe napięcie w klasycznych numerach.
W 2026 to właśnie Sebastian stoi przy mikrofonie, a ta decyzja domknęła ponad dwudziestoletni rozdział Macieja Balcara. Dla słuchacza ważne jest jednak coś jeszcze: Dżem nie zmienił się w zespół „po staremu, tylko z nowym wokalistą”. Zmienił się punkt ciężkości, więc te same utwory zaczęły pracować inaczej na scenie i inaczej wybrzmiewać w pamięci fanów. Żeby zrozumieć, co ta zmiana naprawdę oznacza, trzeba przejść przez całą linię wokalistów zespołu.

Najważniejsi wokaliści Dżemu i ich miejsca w historii zespołu
Ja rozdzielam historię Dżemu według głosów, bo tylko wtedy widać, że zespół nie miał jednego frontu, lecz kilka wyraźnych epok. Poniżej zestawiam najważniejszych wokalistów, którzy naprawdę zdefiniowali kolejne rozdziały tej formacji.
| Wokalista | Okres | Co wniósł do zespołu | Najlepszy punkt startu |
|---|---|---|---|
| Ryszard Riedel | do 1994 | Surowy blues, chropowata emocja i najbardziej kanoniczny wizerunek Dżemu. | Cegła, Whisky, Sen o Victorii, List do M. |
| Jacek Dewódzki | od połowy lat 90. do 2001 | Mocniejszy rockowy charakter i przeprowadzenie zespołu przez trudny okres po śmierci Riedla. | Kilka zdartych płyt, Zapal świeczkę, Dzikość mego serca |
| Maciej Balcar | 2001-2024 | Większa melodyjność, bardziej współczesne frazowanie i długi, stabilny etap koncertowy. | 2004, Muza, Do kołyski |
| Sebastian Riedel | od 2024 | Rodzinne domknięcie historii i nowe odczytanie klasyków bez udawania kopii ojca. | Koncerty i bieżący repertuar od 2024 roku |
Ta oś pokazuje coś ważnego: Dżem nie zmieniał tylko osoby przy mikrofonie, ale też sposób opowiadania o bluesie, melancholii i scenicznej energii. W praktyce słychać to najlepiej wtedy, gdy rozłożymy te epoki na konkretne cechy brzmienia.
Jak kolejne głosy zmieniały brzmienie zespołu
Ryszard Riedel i surowa emocja
Riedel był głosem, który nie próbował wygładzać emocji. Jego śpiew brzmiał tak, jakby był zapisany między zmęczeniem, buntem i bardzo osobistą prawdą, a to dokładnie pasowało do blues-rockowej natury Dżemu. Właśnie dlatego piosenki takie jak Whisky, Czerwony jak cegła czy Wehikuł czasu weszły do polskiego kanonu nie jako zwykłe przeboje, ale jako rozpoznawalny sposób mówienia o życiu.
Jacek Dewódzki i twardszy rockowy oddech
Po śmierci Riedla zespół potrzebował głosu, który udźwignie koncerty bez udawania cudu. Dewódzki zrobił właśnie to: nie próbował wygrać z legendą, tylko poprowadził Dżem w stronę mocniejszego, bardziej bezpośredniego rocka. Dobrze słychać to w materiałach z okresu Kilka zdartych płyt i w takim repertuarze, jak Zapal świeczkę czy Dzikość mego serca.
Maciej Balcar i bardziej śpiewna faza
Balcar dał zespołowi dłuższy oddech i bardziej melodyjny środek ciężkości. W jego erze Dżem brzmi często cieplej, miejscami bardziej radiowo, ale bez utraty bluesowego rdzenia; najlepszymi przykładami są 2004, Muza i ballada Do kołyski. To był okres, w którym zespół nie tylko grał klasyki, ale też potrafił dopisać do nich własne, nowsze piosenki.
Przeczytaj również: Sorry Boys - Skład zespołu. Dowiedz się, kto tworzy ich brzmienie
Sebastian Riedel i nowy odczyt starej opowieści
Najmłodszy z tej czwórki nie wszedł do zespołu jako imitacja ojca, tylko jako osobny głos z bardzo podobnym ciężarem skojarzeń. To ciekawy przypadek, bo publiczność słyszy w nim jednocześnie ciągłość i zmianę. Na żywo daje to dobry efekt: klasyki nie brzmią muzealnie, ale też nie rozrywają więzi z historią zespołu.
A skoro różnice są tak wyraźne, nietrudno zrozumieć, dlaczego nazwisko Riedel wciąż działa na fanów najmocniej.
Dlaczego nazwisko Riedel wciąż wywołuje największe emocje
W przypadku Dżemu nazwisko Riedel działa jak skrót myślowy: od razu odsyła do Ryszarda, do jego głosu i do piosenek, które weszły do polskiego rockowego kanonu. To dlatego każda zmiana przy mikrofonie jest oceniana nie tylko muzycznie, ale i emocjonalnie. Ja widzę w tym raczej siłę niż problem, bo właśnie ten bagaż sprawił, że Dżem nie stał się zespołem przypadkowym.
Trzeba też uczciwie powiedzieć, że taka sytuacja ma swoje ograniczenie: im bardziej publiczność przywiązuje się do jednego głosu, tym trudniej zaakceptować nowe interpretacje bez porównywania ich do oryginału. Z drugiej strony to porównanie jest naturalne i wcale nie musi być wadą, jeśli służy słuchaniu, a nie tylko ocenianiu. W Dżemie pamięć o dawnym wokaliście nie zamyka drzwi nowym, tylko stale podnosi poprzeczkę.
Żeby tę poprzeczkę usłyszeć, najlepiej przejść od legendy do konkretnych nagrań.
Od czego zacząć słuchanie, żeby usłyszeć każdą wokalną epokę
Jeśli chcesz naprawdę poczuć różnicę między kolejnymi okresami zespołu, nie zaczynaj od przypadkowej playlisty. Lepiej wybrać kilka nagrań, które pokazują, jak zmienia się głos, tempo frazowania i scena emocji.
- Cegła i starsze klasyki z Ryszardem Riedlem, bo to najczystszy punkt startu dla całego mitu Dżemu.
- Kilka zdartych płyt, jeśli chcesz usłyszeć, jak zespół przełożył stratę na cięższe, bardziej rockowe granie.
- 2004, kiedy interesuje cię bardziej współczesny i melodyjny Dżem z Maciejem Balcarem.
- Muza, bo to dobry przykład dojrzalszego, spokojniejszego etapu tej samej formacji.
- Koncertowe nagrania z 2024 i 2025 roku, jeśli chcesz sprawdzić, jak Sebastian Riedel prowadzi klasyki w nowym składzie.
Najuczciwiej jest więc słuchać Dżemu jak zespołu, który przez kolejne głosy opowiada tę samą historię z innej perspektywy. Wtedy widać, że wokalista w tej grupie nigdy nie był dodatkiem do reszty składu, tylko centrum interpretacji. Jeśli po jednym wieczorze z tym zestawem wrócisz do tych samych piosenek po raz drugi, usłyszysz już nie tylko przeboje, ale całe muzyczne biografie.
